
Wyjechaliśmy w podróż poślubną zaraz po weselu. Wyjazd zaczelismy od przejazdu autokarem z Łodzi do Frankfurtu n/Manem. Tam niecałe pół doby oczekiwania i znależliśmy się na pokładzie samolotu Tomas Cook bezpośrednio lecącego do stolicy
Male. Lot trwał ok 10 godzin a potem wylądowaliśmy na wyspie rozmiarami przypominającą lotnisko Okęcie. Nastepnie trasfer łodzia motorową na
wyspę Kandooma. I co zobaczyliśmy? -
RAJ. Dwa tygodnie spędzone tam to czas nie stracony.
Nurkowania, plażowanie, zwiedzanie wyspy tubylców, oraz
bezludne wyspy to coś co nas europejczyków napewno zaciekwi. A poza tym mało turystów i błogie lenistwo.
Polecamy wszystkim Malediwy choć wiemy ze do tanich nie należą ale raz w życiu można sobie na coś takiego pozwolić. Nie bede sie za dużo rozpisywał. To po prostu trzeba zobaczyć. Więcej informacji i zapytania na temat pobytu proszę słać na adres
bjch@gazeta.pl